Piesiewicz nie wyznaczył terminu dotyczącego jego odwołania. „Trzeba pójść z tą sprawą do sądu”

Wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Adam Korol poinformował, że szef PKOl Radosław Piesiewicz nie wyznaczył terminu nadzwyczajnego walnego zgromadzenia ws. jego odwołania. Tym samym złamał wewnętrzne procedury.

Wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Adam Korol powiedział, że prezes PKOl Radosław Piesiewicz nie wyznaczył terminu nadzwyczajnego walnego zgromadzenia w sprawie swojego odwołania. Według Korola prezes nie zastosował się do statutu PKOl, dlatego wnioskodawcy chcą iść do sądu.

Pod koniec maja 2026 roku w siedzibie PKOl złożono wniosek o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. Jedynym głównym punktem spotkania miało być odwołanie Radosława Piesiewicza. Wniosek podpisało 82 ze 106 członków PKOl.

Prezes Polskiego Związku Judo Krzysztof Wiłkomirski, który pomagał zbierać podpisy, przypomniał zasady statutu. Zarząd PKOl powinien zwołać takie zgromadzenie najpóźniej 30 dni po złożeniu wniosku. Członkowie powinni też dostać informację o dacie, miejscu i planie obrad co najmniej 21 dni wcześniej.

Sprawa może trafić do sądu

W poniedziałek Adam Korol mówił w programie WP „Newsroom”, że procedura odwołania trwa. Podkreślił, że PKOl działa według prawa i własnego statutu.

„Prezes Radosław Piesiewicz do tej procedury się nie zastosował, więc musimy iść z tą sprawą do sądu” – powiedział Korol.

Sekcja: Polska

Więcej artykułów