Dziś po polsku.

Urządził dziki rajd kombajnem i zniszczył scenę. Finał dożynek w Chorzelach

Dożynki w mazowieckich Chorzelach zakończyły się nietypowym incydentem. Jeden z uczestników imprezy odjechał kombajnem połączonym ze sceną.

W niedzielę w Chorzelach, w powiecie przasnyskim, odbyło się Święto Mleka i Chleba. Jednym z punktów dożynek była wieczorna dyskoteka. DJ prowadził ją z kombajnu zaparkowanego obok sceny.

Po imprezie jeden z uczestników odjechał kombajnem. Maszyna była mocno połączona z konstrukcją sceny. Gdy kombajn ruszył, pociągnął elementy sceny, a jej zadaszenie się zawaliło.

Kombajn pojechał w stronę Duczymina

Mimo zniszczeń kierujący dalej jechał kombajnem. Według mieszkańców, cytowanych przez portal Infoprzasnysz.com, przejechał przez Chorzele i ruszył w stronę Duczymina. Tam porzucił maszynę.

Po drodze kombajn zatrzymał się także na stacji paliw. Portal polsatnews.pl podał, że do Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu nie wpłynęło zawiadomienie o tym zdarzeniu.

„Nie dostaliśmy żadnych zgłoszeń ani interwencji dotyczących incydentów podczas obchodów Święta Chleba i Mleka” – przekazała asp. Ilona Cichocka, rzeczniczka lokalnej policji.

Policja poinformowała, że osoba odpowiedzialna za zniszczenia porozumiała się z gminą Chorzele. Zobowiązała się pokryć koszty naprawy, dlatego samorząd nie złożył zawiadomienia.

Straty mogą wynieść kilkadziesiąt tysięcy złotych

Taką ugodę potwierdził Janusz Nidzgorski, dyrektor Ośrodka Upowszechniania Kultury w Chorzelach. Powiedział portalowi Infoprzasnysz.com, że sprawca zgłosił się w poniedziałek i podpisał oświadczenie o pokryciu wszystkich strat.

„Jego koszt to szacunkowo około 50 tysięcy złotych. Do tego dochodzą inne uszkodzenia, więc mówimy o łącznej kwocie rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych” – dodał Nidzgorski.

Zniszczone zadaszenie nie należało do organizatorów imprezy. Zostało wypożyczone od sąsiedniej gminy Janowo.

Sekcja: Polska

Więcej artykułów