Szpital w Miastku zamknięty. Mieszkańcy wyszli na ulice
Opracowanie: Jakub Sarna Publikacja: Dzisiaj, 27 sierpnia (19:06) Szpital Miejski w Miastku przestał przyjmować pacjentów. Zadłużenie przekroczyło 40 milionów złotych, a w sądzie leży już wniosek o upadłość.
W środę przez ulice Miastka przeszedł protest mieszkańców ubranych na czarno. Kilkaset osób przeszło spod zamkniętego szpitala pod urząd miejski. Protestowali przeciwko likwidacji jedynej placówki medycznej w okolicy. Reporter RMF FM Stanisław Pawłowski informował, że ludzie byli bardzo poruszeni i martwili się o przyszłość.
Przepracowałam tu 33 lata. Ten szpital był jak mój drugi dom – mówiła jedna z protestujących pielęgniarek.
Mieszkańcy boją się, że Miastko na długo zostanie bez szpitala. Placówka działała w mieście od wielu pokoleń.
Na drzwiach zamkniętego szpitala umieszczono listę innych placówek, do których mogą zgłaszać się pacjenci. Najbliższe szpitale są w Bytowie, Człuchowie i Słupsku. Znajdują się od 40 do 80 kilometrów od Miastka. Dla wielu mieszkańców oznacza to mniejsze poczucie bezpieczeństwa, szczególnie w nagłych sytuacjach.
Jak doszło do zamknięcia szpitala?
Burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz uważa, że szpital upadł z powodu kryzysu, który trwał przez wiele lat.
To efekt kuli śnieżnej, która rozpoczęła się na początku lat dwudziestych. Niestety sytuacja cały czas się pogarszała – tłumaczył.
Problemy finansowe, brak lekarzy, zamykane oddziały i utrata umowy z NFZ doprowadziły do obecnej sytuacji. W 2014 roku szpital zmienił się w spółkę należącą do gminy. Zmienił się wtedy sposób finansowania placówki. W sierpniu tego roku wygasły umowy z NFZ na leczenie szpitalne, świadczenia specjalistyczne i rehabilitację.
Wysoka kara i śledztwo CBA
Pod koniec lipca Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na szpital karę w wysokości 13,2 mln zł. Powodem były nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych. Kontrola wykazała, że lekarze wpisywali nawet 77 zabiegów wykonanych w ciągu jednej doby. Rachunki wystawiane przez zewnętrzną spółkę wynosiły nawet 300 tys. zł dziennie.
Sprawę bada obecnie CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Słupsku.
Co stanie się z pracownikami?
Na umowę o pracę zatrudnionych było w szpitalu 181 osób. Razem z osobami pracującymi na kontraktach i umowach-zleceniach było ich ponad 300. Przyszłość wielu pracowników jest niepewna.
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Słupsku zaproponował pracę pielęgniarkom. Burmistrz podkreśla jednak, że trudniej będzie znaleźć nowe miejsca pracy dla salowych i pracowników administracji.
Sekcja: Polska
Więcej artykułów
- Duzy pożar hali produkcyjnej w Wielkopolsce. Apel służb
- Krajowy trening. Syreny zawyją w weekend w całej Polsce
- Iskrzy w Koalicji Obywatelskiej. "Znam go wyłącznie z tego, co nie przystoi"
- Prezydent Karol Nawrocki zdecydował w sprawie trzech ustaw
- Głowice nuklearne na terytorium Polski? Wiceminister MON zapewnia
- Czeka nas demograficzny cud? Pierwszy taki wynik od 9 lat