Dziś po polsku.

Euro, wieloryby i polityka Trumpa. Islandia już jutro zdecyduje w referendum ws. UE

Walka z drożyzną kontra obrona narodowego bogactwa. Mieszkańcy Islandii w sobotę zdecydują w referendum, czy powrócić do rozmów o wejściu do UE i przyjęciu euro.

W sobotę mieszkańcy Islandii zdecydują w referendum, czy ich kraj ma wrócić do rozmów o członkostwie w Unii Europejskiej i przyjęciu euro. Dla kraju, który zmaga się z wysokimi kosztami życia, może to oznaczać tańsze kredyty. Dla branży rybnej byłoby to jednak duże ryzyko.

Rybołówstwo ma kluczowe znaczenie

Islandia leży na północnym Atlantyku. Od 1994 r. należy do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, ale w relacjach z UE nie uczestniczy w czterech dziedzinach: rybołówstwie, rolnictwie, polityce pieniężnej i bezpieczeństwie.

Politolog prof. Eirikur Bergmann z Uniwersytetu Bifroest powiedział, że ważnym wyzwaniem będzie ochrona kontroli Islandii nad wodami, na których prowadzi się połowy, podczas rozmów z UE.

Rybołówstwo jest bardzo ważne dla islandzkiej gospodarki, mimo rozwoju turystyki. Islandia jest także jednym z niewielu krajów, które pozwalają na polowania na wieloryby. To może być problem w rozmowach z UE. Po wejściu do Unii Islandia stałaby się jej największym producentem ryb.

UE może wpłynąć na koszty życia

W debacie przed referendum wiele osób uważa wspólną politykę pieniężną za możliwą korzyść z wejścia do UE.

Możliwość wprowadzenia euro jest postrzegana jako sposób na zmniejszenie wysokiej inflacji i stóp procentowych. Dzięki temu kredyty mogłyby być tańsze. „Islandia od dłuższego czasu zmaga się z rosnącymi cenami” – podkreślił Bergmann. Islandia, podobnie jak Szwajcaria i Norwegia, często znajduje się w rankingach najdroższych państw.

Polityka Trumpa budzi niepokój

Zdaniem Bergmanna Islandczycy wcześniej nie łączyli UE z bezpieczeństwem. To się jednak zmienia. Obrona Europy przesuwa się na wschód i w wielu sprawach dotyczy także samej Unii.

Ten temat nie został jeszcze dokładnie omówiony w debacie. Można powiedzieć, że pod wieloma względami to referendum jest przedwczesne – ocenił Bergmann.

Według naukowca polityka prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Arktyki zmieniła kontekst rozmowy o członkostwie Islandii w UE.

Bergmann przypomniał, że argumenty Trumpa o konieczności przejęcia Grenlandii dotyczą także Islandii. „Jedyna różnica polega na tym, że jesteśmy niepodległym państwem” – zauważył.

Innym problemem jest coraz mniejsze zaufanie Islandczyków do Stanów Zjednoczonych jako partnera w dziedzinie bezpieczeństwa. Islandia nie ma własnej armii. Jest członkiem NATO i opiera się na umowie obronnej z USA z 1951 r.

Według Bergmanna samo referendum nie jest bezpośrednim skutkiem kryzysów geopolitycznych. Jest przede wszystkim wynikiem zmian w islandzkiej polityce wewnętrznej. W 2024 r. władzę przejęła proeuropejska koalicja socjaldemokratycznego Sojuszu, liberalnego Odrodzenia i bardziej sceptycznej wobec UE Partii Ludowej. Członkostwu w Unii sprzeciwia się opozycyjna Partia Niepodległości.

Sondaż zapowiada wyrównane głosowanie

Według sondażu ośrodka Maskina dla portalu Visir, opublikowanego we wtorek, 51,3 proc. Islandczyków chce kontynuowania rozmów z UE o członkostwie kraju. Przeciwnych jest 48,7 proc. Spośród ankietowanych 8,5 proc. nie podjęło jeszcze decyzji, a 3,4 proc. odmówiło odpowiedzi.

Islandia już prowadziła rozmowy z UE

Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w najtrudniejszym okresie kryzysu finansowego. W 2013 r. zamrożono prace nad członkostwem. Eksperci ostrzegali wtedy przed możliwym rozpadem strefy euro. W 2015 r. starania o członkostwo ostatecznie wstrzymano, chociaż większość rozdziałów negocjacyjnych była już zamknięta.

Sekcja: Świat

Więcej artykułów