Dziś po polsku.

PiS grzmi po słowach Zalewskiego ws. Nuclear Sharing. „Kuriozalna wypowiedź”

Wiceminister obrony narodowej de facto podkopał podstawy polskiego bezpieczeństwa, ogłaszając, że Polska miałaby nie być zainteresowana programem Nuclear Sharing, przechowywaniem broni jądrowej sojuszników - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM Radosław Fogiel. Marcin Przydacz stwierdził z kolei, że premier i szef MON „powinni przemyśleć” funkcjonowanie Pawła Zalewskiego w rządzie.

Wiceminister obrony narodowej de facto podkopał podstawy polskiego bezpieczeństwa, ogłaszając, że Polska miałaby nie być zainteresowana programem Nuclear Sharing, przechowywaniem broni jądrowej sojuszników - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM Radosław Fogiel. Marcin Przydacz stwierdził z kolei, że premier i szef MON „powinni przemyśleć” funkcjonowanie Pawła Zalewskiego w rządzie.

W Kwaterze Głównej NATO w Brukseli wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski jasno zadeklarował : Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium. Odpowiadając na pytania dziennikarzy podkreślił, że nawet w kontekście przyszłej obecności wojsk USA w Polsce nie przewiduje się rozmieszczania broni jądrowej.

Chciałbym to powiedzieć bardzo jasno i otwarcie. Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium – zaznaczył.

Wiceszef MON zaznaczył zarazem, że Polska chce być częścią nuklearnego odstraszania NATO, ale to nie oznacza obecności głowic na jej terytorium.

Zalewski powinien opuścić MON?

Ta wypowiedź wywołała silną reakcję opozycji. To jest oburzające, to jest skandaliczne - mówił gość RMF FM Radosław Fogiel . Poseł PiS stwierdził, że Zalewski swoimi słowami „de facto podkopał podstawy polskiego bezpieczeństwa”.

Zapytany w piątek rano w Polsat News o wypowiedź Zalewskiego, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz powiedział, że jest ona „kuriozalna, absurdalna, kompletnie nie idąca w parze z tym, co Polska do tej pory mówiła i jaka jest polityka państwa polskiego ustalona przez najważniejsze czynniki władzy”.

Bo zarówno Pałac Prezydencki, jak i w zdecydowanej większości Sejm, ale także i władza wykonawcza w postaci rządu do tej pory, prezydent cały czas tak uważa, opowiadała się za tym, aby właśnie Polska dołączyła do programu Nuclear Sharing w ramach polityki odstraszania - powiedział Przydacz.

Dodał, że „zdaje się, iż pan Zalewski po prostu albo nie zna polityki własnego państwa albo próbuje rozgrywać jakąś własną politykę w kontrze nawet do swojego własnego szefa, czyli ministra obrony narodowej”. Zdaniem Przydacza „szkody zostały poczynione”, ponieważ słowa wiceszefa MON rozeszły się po całym świecie „jak pożar w zbożu”.

Twierdzenie Zalewskiego - mówił szef BPM - że Polska chce uczestniczyć w programie nuklearnego odstraszania NATO, nie chcąc zarazem stacjonowania broni jądrowej na swoim terytorium, to nieprawda. Polska chce mieć również i obecność głowic na terytorium Polski - podkreślił Przydacz.

Pytany, czy w konsekwencji Zalewski powinien zostać zdymisjonowany, Przydacz stwierdził, że „nie tylko on w tej sprawie wzywa do dymisji”. Myślę, że pan Zalewski rzeczywiście poczynił na tyle duże szkody w polskiej polityce międzynarodowej, w polskiej polityce bezpieczeństwa, że premier Tusk, pan Kosiniak-Kamysz powinni przemyśleć rolę pana ministra Zalewskiego w dalszym funkcjonowaniu w tym rządzie - powiedział Przydacz.

„Straszny błąd i to gdzie i w jakich okolicznościach wypowiedziany… dramat!” – komentował były szef BBN Sławomir Cenckiewicz.

Wojskowi też zareagowali

Swoją opinię na temat wypowiedzi Zalewskiego wyraził też gen. Stanisław Koziej. „To niezrozumiały błąd strategiczny w dziedzinie odstraszania. Broni jądrowej nie musimy mieć u siebie, ale powinniśmy móc ją mieć i to właśnie ma wiedzieć Putin” – zaznaczył na platformie X.

Gen. bryg w stanie spoczynku Dariusz Wroński podkreśli, że słowa Zalewskiego przyjął z wielkim niepokojem. „Nie dlatego, że Polska powinna jutro zażądać rozmieszczenia broni jądrowej na swoim terytorium. Problemem jest publiczne i kategoryczne zamknięcie jednej z najważniejszych opcji strategicznych państwa frontowego NATO” – napisał.

Deklaracja szefa MON

Do kwestii obecności głowic nuklearnych na polskim terytorium odniósł się w czwartek wieczorem szef MON. „Rozwiewając wszelkie wątpliwości: Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing” - podkreślił Kosiniak-Kamysz na platformie X. Dodał, że Polska prowadzi także rozmowy na temat propozycji uczestnictwa w europejskim nuklearnym parasolu ochronnym.

„Stanowisko naszego rządu jest w tych kwestiach jednoznaczne” - oświadczył szef resortu obrony.

Nuclear Sharing – co to za program?

Nuclear Sharing to program NATO, w ramach którego Stany Zjednoczone r ozmieszczają broń jądrową na terytoriach wybranych państw członkowskich nieposiadających własnego arsenału nuklearnego . Obecnie uczestniczą w nim Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i Turcja. Chodzi o amerykańskie bomby grawitacyjne rodziny B61, które w czasie pokoju pozostają pod wyłączną kontrolą i dozorem USA. Ich ewentualne użycie wymagałoby decyzji politycznej w ramach natowskiej Grupy Planowania Nuklearnego, zgody prezydenta USA oraz państwa gospodarza; dopiero wówczas ładunki mogłyby zostać przekazane sojuszniczym samolotom podwójnego przeznaczenia.

Państwa uczestniczące zapewniają w tym układzie samoloty i przeszkolonych pilotów. Zarówno arsenał, jak i lotnictwo są obecnie modernizowane — starsze bomby zastępowane są precyzyjną wersją B61-12, a samoloty takie jak F-16 czy Tornado — myśliwcami F-35A. Według szacunków organizacji pozarządowych, m.in. Federation of American Scientists, w Europie składowanych jest ok. 100 amerykańskich bomb B61.

Sekcja: Polska

Więcej artykułów