Dziś po polsku.

Fikcyjni eksperci, fikcyjny instytut, realne maszyny i rosyjska kampania

Opracowanie: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 28 sierpnia (14:28) OpenAI zablokowało konta wykorzystywane w operacji wpływu powiązanej z Rosją. Jej celem było promowanie fikcyjnego Międzynarodowego Instytutu Burke’a (IBI), który miał sprawiać wrażenie wiarygodnego think tanku publikującego analizy i badania.

OpenAI zablokowało konta wykorzystywane w operacji wpływu powiązanej z Rosją. Jej celem było promowanie fikcyjnego Międzynarodowego Instytutu Burke’a (IBI). Organizacja miała wyglądać jak wiarygodny think tank, który publikuje analizy i badania. Do tworzenia części wpisów w mediach społecznościowych używano ChatGPT.

Rosyjskojęzyczne polecenia i treści po angielsku

OpenAI poinformowało, że osoby stojące za kampanią wydawały chatbotowi polecenia w języku rosyjskim. Na ich podstawie tworzono komentarze przeznaczone do publikacji w mediach społecznościowych.

Większość materiałów przygotowywano po angielsku. Sztuczna inteligencja poprawiała między innymi błędy językowe, które mogły pokazywać, że autorzy znają rosyjski. Wpisy promowały działalność rzekomego instytutu oraz przekazy korzystne dla Rosji.

Według OpenAI była to nowa i wcześniej nieopisana operacja wpływu. Firma uznała ją także za najbardziej złożoną spośród operacji, które do tej pory udało się jej udaremnić.

Fikcyjni eksperci i skopiowane artykuły

Strona internetowa IBI została zarejestrowana w lutym 2025 roku. Organizacja przedstawiała się jako ośrodek skupiający ekspertów. Wymieniała między innymi politologa Francisa Fukuyamę i filozofa Noama Chomsky’ego.

Analiza 36 artykułów przypisanych tym specjalistom wykazała jednak, że 34 teksty skopiowano z innych stron internetowych. Część z nich powstała kilka lat wcześniej. Niektóre teksty przypisano też niewłaściwym autorom.

Zdaniem OpenAI teksty na stronie nie zostały stworzone przez modele tej firmy. Były kopiowane, czasem otrzymywały fałszywe źródła, a następnie tłumaczono je maszynowo.

Ważnym elementem kampanii był promowany przez IBI tak zwany indeks suwerenności. Miał przedstawiać Rosję w dobrym świetle i podważać wiarygodność państw Zachodu. Raporty instytutu dotyczyły różnych krajów, szczególnie tych, które krytykowały rosyjską inwazję na Ukrainę.

Autorzy kampanii przygotowywali także posty po niemiecku na kanale Telegram „Lahme Ente”. Kanał miał około 20 tysięcy obserwujących.

Publikowane tam wpisy regularnie krytykowały Ukrainę, Unię Europejską i niemiecki rząd. Jednocześnie popierały poprawę relacji z Rosją.

Ograniczony zasięg kampanii

OpenAI oceniło, że bezpośredni wpływ kampanii był ograniczony. Posty w mediach społecznościowych miały niewiele wyświetleń, a oficjalne konta IBI nie zdobyły wielu obserwujących. Większą popularność miały powiązane z kampanią kanały na Telegramie. Zwykle obserwowało je od 10 do 20 tysięcy użytkowników.

Pokazało to, w jaki sposób podmioty wywierające wpływ mogą wykorzystywać sztuczną inteligencję jako narzędzie wspomagające w ramach szerszych działań — przekazało OpenAI.

Przypadek IBI jest częścią większego problemu: wykorzystywania sztucznej inteligencji do rozpowszechniania dezinformacji. Z raportu platformy NewsGuard wynika, że rosyjska sieć „Pravda” publikuje propagandowe treści. Mogą one być później powielane przez zachodnie chatboty.

W badaniu NewsGuard modele sztucznej inteligencji powtarzały fałszywe przekazy pochodzące z tej sieci w 33 procentach przypadków.

Sekcja: Świat

Więcej artykułów