Dziś po polsku.

Rosyjski ambasador wskazał na Polskę. Kreml o "prowokacjach" w dniu wyborów

- W dniu wyborów przewidujemy zgromadzenia ukraińskich aktywistów i ich lokalnych zwolenników przed naszymi placówkami dyplomatycznymi - powiedział rosyjski ambasador Maksim Ryder, wskazując na nadchodzące wybory do kremlowskiej Dumy. Według niego najwięcej obaw o takie incydenty dotyczy krajów, w których elity są w większości zainfekowane kliniczną rusofobią.

Wybory do rosyjskiej Dumy odbędą się od 18 do 20 września. Wyborcy wybiorą 450 przedstawicieli niższej izby rosyjskiego parlamentu. Głosowanie będzie możliwe także poza Rosją.

Maksim Ryder, wiceprzewodniczący komisji wyborczej rosyjskiego MSZ, mówił o tym w rozmowie z kremlowskim portalem RIA Novosti. Powiedział, że Rosjanie będą mogli głosować we wszystkich krajach, z którymi Rosja ma stosunki dyplomatyczne i rosyjskie placówki dyplomatyczne.

Ryder wymienił Polskę

Pytany o organizację wyborów, Ryder powtórzył rosyjskie oskarżenia o „rusofobiczną histerię” i „wojnę hybrydową” Zachodu przeciwko Rosji. Mówił też, że sztuczna inteligencja może ułatwiać manipulowanie opinią publiczną.

„W dniu wyborów przewidujemy zgromadzenia ukraińskich aktywistów i ich lokalnych zwolenników przed naszymi placówkami dyplomatycznymi. Nie wykluczamy też prowokacji i protestów obywateli Rosji, którzy są do nas negatywnie nastawieni” — powiedział Ryder.

Wśród krajów, gdzie według niego ryzyko protestów przeciw Kremlowi jest największe, wymienił Polskę, kraje bałtyckie, Holandię i Czechy.

„Największe obawy budzą kraje, w których większość rządzących elit jest zainfekowana kliniczną rusofobią. To tam proukraińskie nastroje mają największe szanse na rozwój” — dodał.

Oskarżenia o presję na Rosjan

W rozmowie Ryder został też zapytany, czy wymienione kraje będą wywierać presję na Rosjan, którzy chcą głosować. Pytanie odnosiło się do wyborów prezydenckich w 2024 roku.

„Niektóre kraje zachodnie próbują wywierać presję na mieszkających tam Rosjan, aby nie mogli wyrazić swojej woli” — odpowiedział Ryder.

Według niego szczególnie robią to państwa bałtyckie. Jako przykład podał Łotwę, która niedawno wprowadziła kontrolę tożsamości wszystkich osób odwiedzających ambasadę rosyjską.

Ryder powiedział, że w 2024 roku kilku Rosjan miało poważne problemy po kontrolach miejscowej policji podczas wizyty w lokalu wyborczym w ambasadzie. Wspomniał między innymi o deportacji z powodu wygasających zezwoleń na pobyt. Przedstawił te słowa, powtarzając rosyjski przekaz propagandowy.

Dodał, że Unia Europejska nie reaguje na „dyskryminację Rosjan”. Sytuację w krajach UE nazwał ironicznie „ogrodem Eden”, który według niego jest rajem tylko w opinii europejskich polityków.

Sekcja: Świat

Więcej artykułów