Dziś po polsku.

Afera ze zdjęciem Łukasza Litewki, posypały się wezwania. "Zwyczajne zażenowanie"

Cztery miesiące po śmierci Łukasza Litewki do różnych fundacji zaczęły spływać pisma z wezwaniem do zapłaty za wykorzystanie zdjęcia posła. Są takie pisma, po których człowiek najpierw sprawdza jeszcze raz, czy dobrze przeczytał.

Krakowska Fundacja z rąk do rąk poinformowała w mediach społecznościowych, że dostała wezwanie do zapłaty 2 tysięcy złotych. Pieniędzy domaga się pani Jagoda, która podaje się za autorkę portretowego zdjęcia Łukasza Litewki.

Chodzi o fotografię, którą jeszcze za życia poseł zamieścił na swoim oficjalnym profilu na Facebooku. W kwietniu Łukasz Litewka zginął w wypadku. Po jego śmierci wiele organizacji i mediów internetowych użyło tego zdjęcia, informując o tragedii.

Fundacja otrzymała wezwanie

Fundacja z rąk do rąk napisała, że dostała pismo cztery miesiące po śmierci posła. Było to wielostronicowe wezwanie w sprawie naruszenia praw autorskich oraz żądanie zapłaty za użycie zdjęcia.

Są takie pisma, po których człowiek najpierw sprawdza jeszcze raz, czy dobrze przeczytał. A później zostaje już tylko zdziwienie i zwyczajne zażenowanie – napisała fundacja.

Pracownicy fundacji wyjaśnili, że użyli zdjęcia, które było publicznie dostępne w mediach społecznościowych. Według ich wiedzy służyło ono również Litewce jako zdjęcie profilowe. Przy fotografii nie było informacji o autorce ani zakazu dalszego używania.

Fundacja podkreśliła, że publikacja nie miała przynieść pieniędzy. Nie reklamowała produktu ani nie służyła sprzedaży. Było to pożegnanie zmarłego człowieka.

Sekcja: Polska

Więcej artykułów