Dziś po polsku.

"Sprzedadzą Polskę w pięć minut". Tusk uderza w opozycję

- Rządzenie w każdym kraju jest mniejszym czy większym rozczarowaniem, że nie wszystko udało się zrobić - powiedział podczas Campusu Polska Przyszłości 2026 premier Donald Tusk. Szef rządu wskazał m.in. na brak przełomu w sprawach praw kobiet i praw mniejszości.

Po przemówieniu na Campusie Polska Przyszłości 2026 Donald Tusk odpowiadał na pytania uczestników. Jedno z nich dotyczyło rozczarowania niespełnionymi obietnicami wyborczymi. Premier powiedział, że bardzo martwi go wolne tempo rozliczeń dotyczących nieprawidłowości z czasów poprzedniego rządu.

Według Tuska szybkie rozliczenia nie są możliwe bez łamania podstawowych praw człowieka. Premier podkreślił, że nie może wysłać kogoś do więzienia bez odpowiedniej procedury z udziałem prokuratury i sądów.

Cały ten proces często trwa bardzo długo, a czasami jest sabotowany przez niektórych urzędników. Niektórzy tęsknią za czasami pisowskimi i myślą: „Przeczekam, nic nie zrobię”. W takich warunkach pracuję, ale mam poczucie porażki.

Premier mówił o porażkach rządu

Tusk wyjaśnił, że kampania wyborcza jest obietnicą tego, co polityk zrobiłby, gdyby miał pełną władzę. Dodał, że rządzenie w każdym kraju przynosi mniejsze lub większe rozczarowania, ponieważ nie wszystkie plany udaje się zrealizować.

Nie uzyskaliśmy poczucia przełomu w sprawach takich jak prawa kobiet i prawa mniejszości.

Premier wskazał między innymi na prawa kobiet. Powiedział, że państwo musi szukać specjalnych sposobów, ponieważ odpowiednie ustawy nie mogą zostać przyjęte. Jako przykład podał prawo do bezpiecznej aborcji w sytuacji, gdy jest ona konieczna.

Według Tuska dzięki zaleceniom prokuratury i ministra zdrowia kobiety mogą w praktyce korzystać z tego prawa. Nie ma jednak przełomu, ponieważ prawa kobiet nie zostały zagwarantowane w ustawach.

To jest porażka tych trzech lat. Nie udało się zapewnić ustawowych gwarancji praw kobiet i praw mniejszości. Sposoby omijania tej blokady nie są satysfakcjonujące dla osób, których dotyczą te sprawy.

Maciej Berek kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego

Jeden z uczestników zapytał premiera o kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek do niedawna był ministrem w rządzie Tuska.

Tusk powiedział, że w obecnej sytuacji trzeba prawdopodobnie postawić na skuteczność. Przypomniał, że prezesem Trybunału Konstytucyjnego jest Święczkowski, były szef ABW, prokurator i wiceminister, a także autor książki „Afery Donalda Tuska”.

Premier stwierdził również, że sędziowie wybrani przez Sejm, ale bojkotowani przez Nawrockiego, nie mogą rozpocząć pracy. Według jego słów muszą siedzieć na schodach, ponieważ Święczkowski nie pozwala im orzekać.

Tusk poinformował, że Berek sam zgłosił swoją kandydaturę i wiele razy zajmował się sprawami ustrojowymi. Zapewnił, że Berek nie należy do żadnej partii politycznej. W rządzie pilnował zgodności prawa z konstytucją, a nie prowadził walki politycznej.

Berek zawsze, kiedy miał problem z tym, czy nasze pomysły są zgodne z konstytucją, przychodził i mówił: „Ze mną takie numery nie przejdą”.

Premier powiedział, że rząd Prawa i Sprawiedliwości zniszczył system sprawiedliwości i ustrój państwa. Dodał, że we wrześniu chce mieć pewność, iż sędziowie jego obozu wejdą do budynku Trybunału zgodnie z prawem.

To nie będzie estetyczne. Może część z was się na mnie obrazi, ale biorę to na siebie. Nie chcę stać bezczynnie i mówić, że nic się nie da zrobić.

Tusk nie chce wycofać się z polityki

Podczas piątkowego spotkania uczestnik zapytał Tuska, czy byłby gotowy wycofać się z głównego nurtu polityki, tak jak Jarosław Kaczyński, który wskazywał Beatę Szydło i Mateusza Morawieckiego na premierów.

Uczestnik powiedział, że negatywny wizerunek Tuska przyczynił się do przegranej wyborów prezydenckich rok wcześniej i do niezrealizowania stu konkretów. Zapytał też, czy za rok ktoś z Platformy może zostać lepszym kandydatem na premiera.

Pytanie, czy jestem obciążeniem i powinienem się wycofać, jest zasadne. Proszę mi uwierzyć: o ile lepiej byłoby dla mnie, gdybym już odszedł.

Tusk przyznał, że politycy często mają bardzo wysokie mniemanie o sobie. Powiedział jednak, że jego ego nie jest tak duże jak ego niektórych polityków, których spotyka jako sojuszników i przeciwników.

Premier zaznaczył, że polityka jest także bezwzględną konkurencją. Jeśli w jego obozie politycznym pojawi się ktoś lepszy i równie zdecydowany w obronie ważnych dla niego wartości, Tusk nie będzie płakał.

Gdyby był ktoś lepszy ode mnie, to przejąłby władzę.

Tusk odrzucił porównanie do Jarosława Kaczyńskiego. Powiedział, że woli sam wychodzić do ludzi i brać pełną odpowiedzialność, także prawną, za decyzje rządu. Jeśli jego obóz przegra wybory, to on będzie ponosił polityczne konsekwencje.

Nigdy w życiu nie schowam się w żadnej szafie. Uważam, że to, co zrobił Kaczyński, było niegodne.

Premier krytykował sytuację, w której premier jest zależny od decyzji osoby ukrywającej się w tle. Jego zdaniem taki premier nie ma prawdziwej władzy.

Ostrzeżenie przed partiami prawicowymi

Tusk odpowiadał także na pytanie o rosnącą siłę ugrupowań prawicowych we Francji i w Niemczech. Powiedział, że ultraprawicę, także w Polsce, łączy wyraźna niechęć do Ukrainy walczącej z Rosją oraz jawna lub ukrywana sympatia do Putina i Rosji.

Powinniśmy martwić się o ugrupowania, które mają w Polsce 15, 20 lub 25 procent poparcia i otwarcie reprezentują opcję prorosyjską oraz antyukraińską.

Premier uznał to za podstawowe zagrożenie dla życia obywateli i niepodległości Polski. W jego ocenie do prorosyjskich środowisk należą partia Brauna, część partii Bosaka oraz część PiS-u.

Ci ludzie mogą sprzedać Polskę w pięć minut: z głupoty, dla pieniędzy, z powodu zdrady albo przerażającej ideologii. Oznaczałoby to realne zagrożenie dla podstaw naszego państwa.

Tusk dodał, że ewentualne zwycięstwo prawicy w zachodnich państwach mogłoby pomóc polskim ugrupowaniom prawicowym.

Sekcja: Polska

Więcej artykułów