Dziś po polsku.

„Gotowanie żaby”. Tak Rosja eskaluje konflikt z Europą

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 28 sierpnia (10:26) Rosyjska kampania przeciwko państwom europejskim przybiera coraz ostrzejsze formy. Sabotaż, cyberataki, naruszenia przestrzeni powietrznej, operacje z użyciem dronów i podejrzenia o przygotowywanie zamachów sprawiają, że coraz częściej pojawia się pytanie, czy określenie „wojna hybrydowa” nadal adekwatnie opisuje skalę zagrożenia.

Opracowanie: Piotr Parzysz. Publikacja: Dzisiaj, 28 sierpnia (10:26). Rosyjska kampania przeciwko państwom europejskim staje się coraz ostrzejsza. W Europie dochodzi do sabotażu, cyberataków, naruszeń przestrzeni powietrznej i operacji z użyciem dronów. Pojawiają się też podejrzenia o przygotowywanie zamachów. Dlatego coraz częściej trwa dyskusja, czy określenie „wojna hybrydowa” dobrze opisuje skalę zagrożenia.

Rosja testuje granice. To, co wczoraj nas szokowało, dzisiaj staje się normą. To metoda gotowania żaby – uważa Camille Grand, były zastępca sekretarza generalnego NATO, a obecnie szef Europejskiego Stowarzyszenia Przemysłu Lotniczego, Bezpieczeństwa i Obronnego.

Drony, materiały wybuchowe i ataki na infrastrukturę

Część ekspertów, dyplomatów i pracowników służb bezpieczeństwa uważa, że słowo „hybrydowa” może sprawiać, że sytuacja wydaje się mniej poważna – zauważa „Politico”. Europejscy przywódcy unikają jednak określania działań Rosji jako wojny. Obawiają się, że oznaczałoby to, iż Europa jest już blisko bezpośredniego konfliktu z Moskwą.

W ostatnich miesiącach lista incydentów przypisywanych Rosji lub łączonych z rosyjskimi operacjami wpływu i sabotażu w Europie stale rośnie. W Niemczech śledczy znaleźli kolejnego drona i materiały wybuchowe. Mogły one mieć związek z planowanym atakiem na lotnisko w Lipsku. Kanclerz Friedrich Merz mówił o „bardzo realnych zagrożeniach” i większej aktywności grup prowadzących działania hybrydowe.

Na Morzu Czarnym zestrzelono drona morskiego w pobliżu platformy gazowej. W Europie pojawiały się także informacje o możliwych zamachach na osoby związane z przemysłem obronnym. „Politico” przypomina również o nasilających się cyberatakach i sabotażu ważnej infrastruktury.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, komentując jeden z incydentów na Morzu Czarnym, mówiła o „eskalującej kampanii gróźb” i „wojnie hybrydowej”.

Dlaczego Europa mówi o „wojnie hybrydowej”?

Pojęcie „wojny hybrydowej” ma szerokie znaczenie. Komisja Europejska określa działania hybrydowe jako połączenie różnych form nacisku i działań, które mają destabilizować państwo. Mogą to być działania dyplomatyczne, wojskowe, gospodarcze i technologiczne. Mogą mieć charakter konwencjonalny lub niekonwencjonalny.

Państwa lub organizacje mogą używać takich metod razem, aby osiągnąć określone cele, ale bez formalnego wypowiedzenia wojny.

Wysoki rangą urzędnik Unii Europejskiej, który rozmawiał z „Politico” anonimowo, powiedział, że termin „zagrożenia hybrydowe” dotyczy działań, które nie są bezpośrednimi atakami na cele wojskowe lub cywilne w Europie. Dzięki temu można uniknąć uznania, że państwa europejskie są w stanie wojny z Rosją. Taka decyzja mogłaby mieć skutki polityczne, wojskowe i gospodarcze.

Ważne są także możliwe skutki dla gospodarki. Oficjalne uznanie, że Europa jest w bezpośrednim konflikcie z Rosją, mogłoby zwiększyć niepewność na rynkach. Mogłoby też wpłynąć na decyzje inwestorów i podnieść koszty ubezpieczeń.

NATO: to nadal właściwe określenie

Nie wszyscy zgadzają się, że określenie „hybrydowe” jest niewystarczające. James Appathurai, zastępca asystenta sekretarza generalnego NATO do spraw innowacji, cyberzagrożeń i technologii hybrydowych, uważa, że termin nadal dobrze opisuje działania Rosji.

Jak powiedział „Politico”, zagrożenia obejmują znacznie więcej niż pojedyncze incydenty. Są to między innymi cyberataki, sabotaż oraz naruszanie przestrzeni powietrznej państw NATO i Unii Europejskiej przez drony i samoloty.

NATO i jego państwa członkowskie odpowiadają na te działania między innymi przez wspólne organizowanie wydaleń rosyjskich dyplomatów. Rozmieszczają też wojsko, między innymi na Morzu Bałtyckim, aby chronić infrastrukturę podmorską. Według NATO nie oznacza to jednak, że Rosja jest w formalnym stanie wojny z Sojuszem.

„Powinniśmy po prostu mówić o konflikcie”

Krytycy obecnych określeń twierdzą, że problemem nie jest sama definicja działań hybrydowych. Chodzi o to, jak odbiera je opinia publiczna. Paweł Wieczyński, prezes firmy technologicznej DataWalk działającej w sektorze obronnym, uważa, że skala rosyjskich działań pozwala mówić wprost o konflikcie.

W rozmowie z „Politico” wskazał na cyberataki, próby zakłócania pracy infrastruktury energetycznej oraz sabotaż kolei. Jego zdaniem określanie takich działań jako „wojny hybrydowej” może sugerować, że są one mniej poważne, niż naprawdę są.

Powinniśmy po prostu mówić o konflikcie – stwierdza Paweł Wieczyński.

Wieczyński zwrócił także uwagę na zabójstwo Simiona Skrepeckiego, artysty i krytyka Władimira Putina. Do zabójstwa doszło w czerwcu ubiegłego roku. Jego zdaniem ten przypadek pokazuje, że rosyjskie działania przeciwko Europie nie ograniczają się do internetu ani do ataków na infrastrukturę.

„Metoda gotowania żaby”

Camille Grand, były zastępca sekretarza generalnego NATO, a obecnie szef Europejskiego Stowarzyszenia Przemysłu Lotniczego, Bezpieczeństwa i Obronnego, uważa, że Europa jest już w konflikcie. Jego zdaniem coraz trudniej nazywać go wyłącznie konfliktem hybrydowym.

Jesteśmy rzeczywiście w stanie wojny hybrydowej, która nie jest już taka hybrydowa – mówi Camille Grand.

Grand zwraca też uwagę na większe zagrożenie wobec przedstawicieli europejskiego przemysłu obronnego. Szefowie firm zbrojeniowych zwiększyli w ostatnich miesiącach ochronę osobistą. Wśród powodów wymienia się między innymi groźby wobec szefa szwedzkiego Saaba oraz informacje o planowanym zamachu na prezesa niemieckiego koncernu Rheinmetall.

Zdaniem Granda działania Rosji są odpowiedzią na stopniowe zwiększanie przez Zachód pomocy dla Ukrainy po rozpoczęciu przez Moskwę pełnoskalowej inwazji w 2022 roku.

Zaczęliśmy od wysyłania hełmów i śpiworów, a skończyliśmy na pociskach dalekiego zasięgu – zauważa Camille Grand.

Według Granda podobny proces dotyczy rosyjskich działań przeciwko Europie. Kolejne incydenty najpierw wywołują szok, ale z czasem stają się częścią codzienności. Grand uważa, że jest to „metoda gotowania żaby”.

To, co wczoraj nas szokowało, dzisiaj staje się normą – podkreśla Grand.

Jego zdaniem Rosja w ten sposób „testuje granice”.

Europa między odstraszaniem a eskalacją

Spór o nazwę rosyjskich działań nie dotyczy tylko języka. Określenia „wojna hybrydowa”, „działania hybrydowe” i „konflikt” oznaczają różne oceny zagrożenia oraz możliwe odpowiedzi Zachodu.

Państwa europejskie i NATO mierzą się z coraz większą liczbą cyberataków, aktów sabotażu, operacji z użyciem dronów oraz prób zakłócania pracy ważnej infrastruktury. Jednocześnie europejscy przywódcy starają się nie sugerować, że Rosja przygotowuje bezpośredni atak na państwa NATO.

Wysoki rangą urzędnik Unii Europejskiej cytowany przez „Politico” podkreśla, że europejskie służby nie oceniają obecnie, iż istnieje bezpośrednie ryzyko rosyjskiego ataku na kraje europejskie. Dla europejskich rządów ważna pozostaje granica między silną konfrontacją poniżej poziomu otwartej wojny a bezpośrednim konfliktem zbrojnym.

Rosja zwiększa presję, a Zachód wzmacnia pomoc dla Ukrainy. Obie strony podejmują kolejne działania. Pytanie dotyczy więc nie tylko tego, czy określenie „wojna hybrydowa” jest właściwe. Chodzi także o to, czy następne incydenty nie przesuwają granicy między konfliktem poniżej poziomu otwartej wojny a wojną, której nie będzie już można tak nazywać.

Sekcja: Świat

Więcej artykułów