Szef upadłej giełdy Zondacrypto Przemysław Kral usłyszał zarzut udziału w oszustwie o dużych rozmiarach - podał Onet. Dziennikarze informują, że biznesmen liczy na złagodzenie kary i współpracuje z prokuraturą, ujawniając mechanizmy finansowania polskiej prawicy.
Według ustaleń Onetu prokuratura podejrzewa, że giełda Zondacrypto była wykorzystywana do kradzieży pieniędzy klientów inwestujących w kryptowaluty. Śledczy uważają, że inwestowano tylko część wpłaconych środków, a reszta trafiała na prywatne konta osób zarządzających giełdą. Straty klientów oszacowano na co najmniej 2,4 mld zł.
„To trochę jak w Amber Gold, które pobierało środki na inwestowanie w złoto, a w rzeczywistości żadnego złota nie było. Podobnie działała Zonda” – powiedział informator Onetu.
Onet podał, że szef Zondacrypto Przemysław Kral od kilku miesięcy rozmawia z prokuraturą o swoim statusie w śledztwie. Reprezentują go adwokaci Roman Giertych i Jacek Dubois.
Biznesmen ma liczyć na łagodniejszą karę w zamian za zeznania dotyczące polityków. Według Onetu może otrzymać status tzw. małego świadka koronnego. To osoba, która współpracuje z organami ścigania i ujawnia informacje o innych uczestnikach przestępstwa. W takiej sytuacji sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę.
Według portalu Kral ma wiedzę o przelewach do polityków, mediów i instytucji związanych z prawicą.
Sekcja: Polska