Skłócić Polaków i Czechów. Ruszyła kampania o Zaolziu, rosyjski ślad prawdopodobny
Opracowanie: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 25 sierpnia (15:44) Fałszywe profile, spreparowane dokumenty, podrobione strony mediów i zapowiedź niezgłoszonej demonstracji – tak ma wyglądać kampania dezinformacyjna prowadzona w Czechach i Polsce wokół historycznego sporu o Zaolzie. Portal „Seznam Zpravy” podaje, że eksperci oraz służby biorą pod uwagę rosyjski ślad, ale nie ma jeszcze jednoznacznego potwierdzenia, kto stoi za działaniami.
W Czechach i Polsce trwa kampania dezinformacyjna dotycząca historycznego sporu o Zaolzie. Pojawiają się fałszywe profile, dokumenty i strony mediów, a także zapowiedź niezgłoszonej demonstracji. Czeski portal „Seznam Zpravy” podał, że eksperci i służby sprawdzają możliwy rosyjski ślad, ale nie wiadomo jeszcze, kto stoi za tymi działaniami.
Według portalu kampania zaczęła się po polskiej stronie granicy. W internecie opublikowano fałszywy dokument, który miał wyglądać jak pismo polskiego rządu. Dokument mówił o rzekomych polskich roszczeniach do części Czech.
Materiał rozpowszechniał profil udający czeskiego ambasadora w Polsce Brzetislava Danczaka. Później powstała fałszywa strona czeskiego publicznego radia. Zamieszczono na niej tekst, że mieszkańcy pogranicza sprzedają domy, ponieważ boją się zmiany granic.
Ktoś włamał się też na stronę polskiego regionalnego Radia PiK. Opublikowany tam tekst twierdził, że Polska chce zająć około 600 hektarów czeskiego terytorium. Artykuł później usunięto. Sprawę badają polskie instytucje odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo oraz policja.
Sekcja: Polska
Więcej artykułów
- Drogie nawozy i olej napędowy. Rolnicy mogą liczyć na rekompensaty
- Wielka akcja stołecznej policji. Przyjrzeli się hulajnogom, posypały się mandaty
- Ministerstwo apeluje, by zastrzec PESEL. „Pamiętajmy, że to całkowicie nas nie chroni”
- Górale kontra aktywiści. Są zarzuty, starosta zawiadamia prokuraturę
- Nie żyje były minister. Czesław Śleziak długo zmagał się z chorobą
- Sporządza horoskopy, dostał 84 tys. zł dotacji. Burza wokół astrologa z Ełku