Rutkowski ruszył tropem Romanowskiego. Oferuje wysoką nagrodę
Były detektyw Krzysztof Rutkowski wybiera się do Mołdawii w celu odnalezienie Marcina Romanowskiego. - Miejsce, gdzie może się ukrywać może być zupełnie inne (...).
Krzysztof Rutkowski pojawił się w środę na lotnisku Warszawa-Okęcie. Przedsiębiorca prowadzący firmę detektywistyczną powiedział w rozmowie z Polsat News, że leci do Mołdawii. Chce sprawdzić, czy Marcin Romanowski ukrywa się w separatystycznym Naddniestrzu.
Rutkowski chce sprawdzić informacje
Informacja o pobycie Romanowskiego w Tyraspolu wymaga sprawdzenia. Mam bardzo poważne wątpliwości – stwierdził Rutkowski.
Nasi ludzie już są na miejscu, gdzie może ukrywać się Marcin Romanowski. Trzeba to jednak sprawdzić. Według mnie miejsce, w którym ukrywa się Romanowski, może być zupełnie inne – powiedział.
Rutkowski zwrócił uwagę, że mecenas Lewandowski, który broni Romanowskiego, wystąpił o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jego zdaniem, gdyby Romanowski dostał list żelazny, nie trzeba byłoby uchylać nakazu, ponieważ w Mołdawii on nie obowiązuje. Romanowski mógłby wtedy przyjechać do Polski i stawić się w prokuraturze.
Możliwa nagroda za informacje
Przedsiębiorca przedstawił także inną możliwość. Według informacji, które otrzymał, Marcin Romanowski może ukrywać się na Słowacji u osób związanych wcześniej z byłym premierem Węgier. Rutkowski zaznaczył, że nie można tego wykluczyć.
Biuro Rutkowski przekazuje nagrodę w wysokości 10 tys. dolarów dla osoby, która przekaże celowe, właściwe i prawdziwe informacje o miejscu pobytu Marcina Romanowskiego. Jeżeli jest na terenie Unii Europejskiej, zostanie zatrzymany – zapewnił Rutkowski.
Rutkowski powiedział również, że polska strona nie wyznaczyła nagrody za informacje o Romanowskim. Ocenił, że na jego poszukiwania wydano już bardzo dużo pieniędzy.
Sprzeczne informacje o miejscu pobytu
Od kilku dni media przekazują sprzeczne informacje o miejscu pobytu Marcina Romanowskiego.
Były wiceminister sprawiedliwości dał o sobie znać na początku sierpnia. Podpisał odręcznie list, który nadano w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza. W piśmie zobowiązał się, że w wyznaczonym terminie stawi się w sądzie lub prokuraturze. Chciał jednak odpowiadać z wolnej stopy.
Dziennikarze „Rzeczpospolitej” ustalili, że list, który w pierwszej połowie sierpnia trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie, został wysłany z miasta Bendery. Miasto leży w Naddniestrzu, separatystycznej części Mołdawii.
Prokuratura Krajowa uważa jednak, że informacja o pobycie Romanowskiego w Naddniestrzu może być blefem. „Rzeczpospolita” napisała w poniedziałek, że według prokuratury nie ma dowodów na to, że były wiceminister sprawiedliwości przebywa w tej separatystycznej i prorosyjskiej części Mołdawii.
Sekcja: Polska
Więcej artykułów
- Muzyk disco polo skazany za gwałty i znęcanie się nad żoną
- Suplementy na Hashimoto. Akt oskarżenia przeciwko piosenkarce Dorocie R.
- Afera Zondacrypto. Bogucki odpowiada Tuskowi: Głupota, lenistwo
- Najpierw się przeżegnali, potem uciekli do lasu, a teraz muszą zapłacić mandat
- Śmiertelne pobicie w Nowej Hucie. Podejrzany 16-latek wyszedł na wolność
- Zabił matkę w Bielsku Podlaskim i opublikował jej zdjęcie. Biegli wydali opinię